Dziś przyszła mi tkanina, którą zamówiłam na próbę do odszycia prototypu swojego wykroju na spodnie typu Kuloty. Kto nie wie są to spodnie które mają bardzo szerokie nogawki i sięgają do łydki. Ze względu na to że moja waga jest zmienna i ciągle skacze, to zakup spodni w małym rozmiarze w sklepach nie wchodzi w grę. Nie ma też tak małych wykrojów w rozmiarze XS (czytaj wersja XXXXS) by były w wersji 32/34. W Burdzie - popularnym czasopiśmie najczęściej tych wykrojów małych jest 1, no czasem 2. Więc zaczęłam uczyć się konstrukcji.
Spodnie w wersji podstawowej po prostu przerobiłam na kuloty. W linii bioder dodałam 3 cm do przodu i tyłu po boku. Potem wystarczyło tylko w górę dać linie do talii, a w dół prosto do nogawki. Wyszło fajnie, zresztą sami możecie ocenić mój prototyp.
Na prototyp wybrałam strecz panama. Tkanina za 2m kosztowała mnie na allegro 16 zł.
Postanowiłam dodać im kieszonki. Tym razem znalazłam fajny tip szycia kieszeni, którego nie znałam i teraz nie wyobrażam szyć kieszeni inaczej.
Oczywiście wszystko musiałam obrzucić na owerloku, panama strzępi się okropnie.
Tu już spinanie spodni ...
A tu TIP szycia kieszeni. Wpierw zszywa się same boki. Mega. A potem jak widać do tych wystających krawędzi przyszywa się kieszonki. Ja wybrałam opcję przyłóż a jeśli zrobimy odwrotnie - wtedy będzie piękne odszycie w środku kieszeni. Bajka.
Potem rozpruwacz i rozpruwamy szew który pierw zszyliśmy i pod nim mamy ukrytą kieszonkę! Mega mi się to podoba. Kieszeni dawno nie miałam tak równo przyszytych.
A tu odszyte nogawki spodni. Łączymy je wkładając jedna w drugą i zszywamy krok. Potem prasowanie.
To zdjęcie dotyczy zszywania wewnętrznej nogawki.
A tu zbliżenie na kieszeń - elegancja w każdym calu. Cieszę się że umiem już szyć w ten sposób.
Pasek robiłam aż 2 razy. Czemu - bo pierwszy skroiłam za mały - 12 cm przy prującej się tkaninie to kosmos przy zszywaniu i wszywaniu gumy do środka. Guma się przesuwała i chcąc nie chcą ją przyszywałam. Więc pasek który tu widzicie skroiłam na 14 cm i od razu obrzuciłam na owerloku. Potem pospinałam klamerkami i zaprasowałam. Mega to ułatwia, bo widać gdzie środek. Guma zszyta na około, przykładam i przeszywam przy gumie.
Potem wydzielam część bez marszczenia na przodzie (bo tak chciałam) - czyli 10cm w jedną i 10cm w drugą od środka spodni. Potem trzeba to przeszyć w pionie - by guma nie skakała. Z jednej i drugiej strony a potem wzdłuż na całej marszczonej długości.
Na zdjęciach jestem lekko umęczona, bo raz że na szybko, dwa jestem po basenach i innych aktywnościach z córka. A szycie to spora dawka ruchu - wiec widać cudowne zmęczenie. Ale spodnie wyszły!
Z tyłu - zawsze patrzę czy jest git.
Z przodu. Uważam zadanie prototyp za zaliczone! Będę odszywać z tkaniny właściwej!
Komentarze
Prześlij komentarz