Torba pojemna, czemu nie

Po udanym uszyciu torby z jeansu postanowiłam troszkę wzbogacić się o torby własnej produkcji. W sklepach znalezienie torby z tkaniny to cud, a ecoskóra szybko linieje na słońcu - więc szkoda tyle pieniążków na pół sezonu z torbą z ecoskóry.

Zatem moim ulubionym faworytem są tkaninowe torby. Wybrałam tkaninę welurową Trinity. Mam w domu poduszki z tej tkaniny i są mega i nie wymagają trudnej pielęgnacji. Tkaniny kupuję w większości na allegro bo jest taniej. To będzie post z dużą ilością zdjęć i szycia krok po kroku.

Czy warto? Moim zdaniem tak. Koszt materiałów to ok 60 zł z przesyłką, a jeśli macie okucia od starej torby to wyniesie was jeszcze mniej. Koszt torby w sklepie to ok 150 zł w górę. Rozważcie sami.


ETAP 1
Tworzenie wykroju. Decyduje jak wielka ma być torba i ile ma mieć przegródek w podszewce, ile kieszeni na wierzchu, ile schowanych z zamknięciem na suwak, czy ma mieć karabińczyki i inne bajery. 

Dobieram nici i zaczynam krojenie, U mnie torba to finalnie same prostokąty pozszywane ze sobą. 


Jeśli mi się coś spodoba a nie ukrywam ze pinterest jest moją inspiracją to modyfikuje wykrój o to co widzę. 

Ta torba to typowa praktyczna torba. Kolory ziemi czyli brązy. Miała być jaśniejsza - ale wygrała praktyczność. Tak - by mniej się brudziła. Wybrałam welur, zobaczymy. Jak wspomniałam wcześniej jaśki z tej samej tkaniny w domu nie brudzą się tak mega a są w jasnych różach. Czy będzie obłazić? nie wiem i nie mam pojęcia. Ale bardzo lubię tą tkaninę welurowo podobną. 


Z ciemnego brązu skroiłam kieszenie przednie i boczne, front z jasnego koloru i z cieplejszego odcienia brązu postanowiłam zrobić uszy i lamówki oraz pasek. Podszewka w wersji poliestrowej w ciepłej tonacji brązu dopasowana pod kolor suwaka 3mm do kieszonek typu welt pocket. Uwielbiam je!


Zbliżenie na odszycie lamówki: 


Po drugiej stronie moja tkanina bazowa jest biała - bo Trinity to tkanina wzmocniona, obiciowa. Wiec podszewka w kieszeniach na torbie z przodu i boku musi być. 


Wyszło bajecznie... szyje dalej


Tu prawie wszystkie części mojej torby rozłożone i gdybania co by tu jeszcze dodać lub zmienić u mnie zawsze trwają w najlepsze prawie do samego końca. 


Tu jak widzicie są mega przygotowania pod welt pocket. Czyli podklejam flizeliną tkaninę na której owa kieszeń ma być wyrysowuje jej wielkość i przyszywam odszycie. 


Tu odszyta pod kółko do karabińczyka tasiemka z podszewki. 


A tu wyrysowana welt pocket by wyszła perfekcyjnie. 


Uwierzcie - warto wyrysować ja bo oszczędza to czas prucia i poprawek. Zaprasowujemy flizeliną - wtedy tkanina będzie wzmocniona i pracować będzie inaczej i nic nie będzie się wyrywać podczas użytkowania torby. 

Suwak tnę z taśmy suwakowej zawsze o kilka cm dłuższy, potem go docinam. 




Tu już po odszyciu całej kieszonki i wywróceniu i rozprasowaniu. Dodam że różnie ludzie to robią, jedni przeszywają same proste linie a na końcu zaszywają trójkąty a drudzy szyją cały prostokąt naokoło. DO wyboru - jak wam wygodniej. 


Nie wiem czy dobrze widać ale na poliestrze robienie takich kieszonek to bajka, bo pięknie się zaprasowuje, i nie męczy się człowiek jak z grubszą tkaniną panama. 


Kieszonka po odszyciu. Wyszła bajecznie. Dodatkowo zawijam dół podszewki pod suwak - wtedy po otwarciu kieszeni nie widać go jak włożycie rękę do kieszeni, ale wiem po tutorialach że sporo ludzi pomija ten element. 


Ułożenie wszystkiego na podłodze w pokoju. Wieczór się zbliżał wiec i światło inne. Sporo pracy za mną i jeszcze przede mną. 

Upinanie kieszeni na froncie i bokach, to samo z podszewki.


Doszywanie elementów na karabińczyk - finalnie ten wszyłam w bok torby a tu dorobiłam z materiału Trinity - jest mocniejszy i lepiej kolorystycznie pasuje. 


No i mój must have który zakupiłam niedawno - warto jak nie wiem co jeśli się szyje sporo. Pieczątka do metek Craft labeler firmy Colop. Nie będę robić tu reklamy - ale naprawdę fajny produkt i działa podobnie jak pieczątka mojej córki "nie zgub mi się" z tą różnicą że tu mamy wersje pod odzież i szycie. 


Odszyte wszystkie kieszonki i przyszyte do boków. Pasek również zaszyty. 



Przyszyte są również holdery na pasek - jeśli chcemy by był w naszej torebce. Ja osobiście na pasku nosić nie lubię ale lubię formę paska w torpie jako element dekoracyjny. 


Uwielbiam pomocne klipy - robią zawsze za mnie ponad połowę roboty - no i nie wypadają jak szpilki.



Zbliżenia na odszyte metki i suwaki - wyszło naprawdę fajnie jak patrzę na te zdjęcia.


No to jak są boczki odszyte i holdery i wszelakie uchwyty (poza uszami) to trzeba zszywać całość. U mnie tak prezentuje się torba z przodu. Oczywiście tył mi się troszkę skrzywił, ale nie widać, udało mi się to wyprostować. I całe szczęście tylko musiałam obciąć dół (tył po prostu nie wiem jak skroiłam zbyt długi. 
Torba z boku wygląda okazale i to jeszcze bez podszewki. 

Zbliżenie na detal - akurat fajne światełko było. 


No to do dzieła i to samo - zszywanie podszewki do torby. 

Tu tak wyszedł tył. 

Kolejne zdjęcia wrzucę innego dnia - dziś i tak sporo zrobiałam. Zostały tylko uszy i połączenie reszty z całością.

Komentarze

Popularne posty