Kamizelka z zapięciem

Zostało mi tkaniny kostiumowej zbyt mało na spódnice, ale starczyło na kamizelkę. Zmieniłam wersje i nie zrobiłam jej opiętej - a bardziej luźniejszą w obwodzie. Metodą prób i błędów wydedukowałam konstrukcję przodu - tylko gapa nie doliczyłam że schowa się mi podszewka. Będzie tu troszkę kombinacji alpejskich, ale co tam. Ze skrawków wyszło coś fajnego.



Zatem zapraszam na krótki turotrial jak szyć taką kamizelkę i uwierzcie jest to mega proste. W sklepie takie kamizelki są niestety bardzo bardzo drogie. 

Najpierw skrojenie materiału. Poprzedni wykrój na kamizelkę był na styk - stąd w przodzie musiałam dodać 2 cm na zapięcia i dodać większy luz na boku - nie po skosie a prosto. 


Zatem karkołomna zabawa jak wykorzystać dobrze ścinki materiałów poszła całkiem gładko. Jak widzicie przód ma dorysowaną wersje na zapięcie bezpośrednio na tkaninie. 


Zszywanie troczków - stwierdziłam że nie będzie płacić w pasmanterii za zapięcie do tej kamizelki - więc troczki dałam dłuższe by można było je wiązać na tyle. Materiału z tej tkaniny kostiumowej (ta sama co kuloty i żakiet) było zbyt mało by troczki były także wiązane na przodzie. 


Troczki musiałam rozprasować pięknie żelazkiem. Potem pozszywać elementy przodu do przodu i tyłu do tyłu - także w podszewce. Rozprasowanie zostawiłam na piątek rano. 


Teraz pocięłam paski z flizeliny bo trzeba usztywnić tam gdzie różki, guzki i welt pocket. 


A tak wygląda po zaprasowaniu. Oczywiście widzicie już uszykowane welt pocket. Ja nie lubię jak się strzępią więc je ogarniam na owerloku dookoła. 


Uwielbiam robić welt pocket - a to rozrysowanie ma swój klimat.


Sprawdzanie i korektorowanie zawsze jest na wagę złota - muszą być naprawdę starannie wyrysowane - wtedy wszycie ich to naprawdę łatwizna. 


No to przypinam pierwszy element dokładnie pasując na te wąsy. 


W ten sposób dokładniej i szybciej się to przyszywa bo człowiek nie zgaduje w które linie ma trafić.



Jak przyszyta pierwsza część ta z padką to lecę górne odszycie. Przypinam padkę by mi nie podchodziła i przeszywam. Też pasując na linie wyrysowane po lewej stronie na flizelinie. 


Potem nożyczki w ruch i zdecydowanie lepiej mi się to rozcina na prawej stronie niż na lewej - z prawej strony widzę więcej! Rozcinam w połowie, tak by potem zostały takie trójkąciki. Ja tu próbowałam wyrysować linie ale - odpuściłam i jest jako poglądowa. Wy możecie sobie ją elegancko wyrysować.


I tak prezentuje się mała welt pocket na 1,2 mm. Pamiętajcie że ta narysowana krawędź jest zawsze ciut większa - dochodzi bo bokach na wysokości grubość tkaniny. U mnie padka wyrysowana miała 1,4 cm


No to to samo na drugim przodzie - lecimy i mamy 2 ślicznie odszyte welt pocket. Teraz zanim zaszyjemy trójkąciki - rozprasować to należycie pod parą trzeba - łatwiej się wtedy to zszyje. 


Tak wygląda lewa strona i mój rozrys dodania do zapięcia przodu - ja uwielbiam wiedzieć po czym szyje i wolę mieć odrysowane linie na wykroju. Z tym zabiegiem wychodzi równiutko i pięknie. 


A teraz układanie - ja nie mam stołu dużego - więc robię to na podłodze. Upinam podszewkę prawą stroną do prawej - każdy szew do szwa i zszywamy: podkroję pach, boki - zostawiając tylko je nie zszyte i tył po linii prostej. Teraz rozumiecie dlaczego zostawiam takie długie wywijasy - by lepiej się podkrój pachy dopasował - to obcinam sobie po sprawdzeniu czy wszystko pasuje. 

Tu po zszyciu:

A teraz bez równania i obcinania jeszcze wywracamy to coś: jeden przód jednym bokiem a drugim bokiem drugi. 

No i mi tu widać że nie poszło - niestety zrobiłam gafę i źle wyliczyłam długość przodu boku i musiałam kombinować - brakło 2 cm. Podszewka będzie maszczona więc bo materiał wierzchni musi być identycznie  i tu innej kombinacji nie było. Oczywiście da się to uratować. Zatem na wykroju już to poprawiłam. Będzie idealna luzacka kamizelka na przyszłość. I na przyszłość sprawdzać długości boków. 

Do zrobienia tego wykroju używam książek od tego autora. Są świetne, intuicyjne i nie trzeba wcale dobrze znać angielskiego. Wiecie czemu - bo tylko w polskich książkach typu R.Kowalczyk (podobno Święty Gral) jest to tak zawile tłumaczone! Szok że można prościej i jaśniej. Mam też inne stare wydania o konstrukcji i w życiu do nich nie wrócę. Człowiek skupia się na wyliczeniach zamiast na projektowaniu ubioru. Zdecydowanie polecam angielskie wydania o konstrukcjach. 


Zatem czeka mnie jeszcze rozprasowanie tego uszytku, dokupienie guzików lub poszukanie jakiś pasujących w tych znajdkach domowych oraz cieszenie się że z resztek materiału mam świetną kamizelkę. 

Podsumowanie:

Materiał 1: tkanina kostiumowa zakup na allegro za 61 zł z przesyłką - 2m
Materiał 2: podszewka wiskozowa w cenie 16,50 za metr - 1m
Uszyte: żakiet typu chanel, długie  spodnie kuloty oraz kamizelka.


Komentarze

Popularne posty