Marynarka typu chanel DZIEŃ 2 (15.07.2026)

 Dziś dzień drugi szyciowych zmagań z marynarką jaką sobie zaprojektowałam sama. Efekt z dnia poprzedniego i etapy szycia możecie zobaczyć TU. Na zdjęciu poniżej przedstawiam co z tego wyszło i dzień cały rozkimiałam jak ogarnąć rękawy - a w zasadzie mankiety bez rozcięcia.

I wymyśliłam sama.


Zatem musiałam zaznaczyć na rękawie całkowicie rozłożonym na płasko ile ściąć. Wcześniej zaznaczyłam sobie i chodziłam w żakiecie trochę by sprawdzić jak pracuje. Wyszło 7 cm cały mankiet. Ale to nie do końca jest tak - trzeba odjąć 1 cm na szycie, drugi na podłożenie i podsumowując musiałam ściąć tylko 5 cm by wyszła ta długość, jaką chce. 


Zafastrygowałam na początku - ale szybko tę fastrygę wyprułam, ponieważ dalej nie mogłam dostać się przez otwór boczny do rękawa.

Więc sobie dla wygody wymyśliłam i trochę podpatrzyłam na filmach angielskich (polskich oczywiście brak) że to podszewkę rękawa trzeba rozpruć. Zatem poszła prujka w ruch. Stwierdziłam cóż, najwyżej będzie kosz a nie uszytek, na czymś uczyć się trzeba. 


no więc rozprułam rękaw i złapałam części szew boczny do szwu bocznego tak jak się stykać powinny i wywróciłam przez ten otwór. Dalej sobie dopinałam szpilkami lub klamerkami dla wygody dookoła. Na zdjeciu macie ten proces.



Tu poniżej dokładnie widać jak to działa! A działa magicznie, bo nie trzeba zszywać ręcznie i jest mega proste i zachęcam do spróbowania. Dodam że każdy rękaw skraca się dokładnie tak samo. Więc i tą umiejętność mam zaliczoną. 


Troszkę porobiłam zdjęć tych upięć, bo nigdzie tego nie ma - a moim zdaniem warto wiedzieć jak takie rzeczy się robi profesjonalnie. 

Tu drugi rękaw już spinany klamerkami. Ważne by przypiąć szew boczny rękawa do szwu bocznego wierzchu nie skręcony bo wtedy będzie się nam skręcał cały rękaw! No i będzie prucie, którego nikt nie lubi. 



Oczywiście sobie to zszywamy całe dookoła na maszynie w obu rękawach. Ważne by podszewka naszego rękawa była ciut krótsza, nawet o 0,5-1cm bo inaczej będzie wystawać poza wierzch, a tego nie chcemy. Będzie to widać za chwilę przy tyle mojego żakietu - wstępnie nie wiedziałam o tym i skroiłam wszystko równo. Jak widać po przymiarce rękawy są zdecydowanie lepsze, miękkie i można je fajnie wywinąć - wiem brakuje żelazka, ale to na koniec.


Tył - to właśnie jest to o czym mówiłam. Wystaje niewiele, ale .. nie fajnie się to układa. Taki efekt to podszewka jest za długa w stosunku do wierzchu. Trzeba ją skrócić i przyszyć ponownie. 

Rozłożyłam więc mój uszytek na podłodze. Normalnie jeśli mamy kogoś do pomocy to na nas to upnie szpilkami. Ja nie mam nikogo, kto wie gdzie złapać tą podszewkę, więc podłoga jest lepsza. 


Zaznaczyłam mydełkiem szew który był - bo był dobry. Rozprucie troszkę zajęło. Wysunełam podszewkę w stronę dołu o 3,5 mm (było za mało i było drugie prucie), a potem o 5 mm. Przeszyłam po linii mydełka ponownie. 


Efekt tyłu jest świetny! Nic nie wystaje i układa się zdecydowanie lepiej. Nie mogę się nadziwić że ten żakiet wyszedł taki malutki. 

A tak w ciut lepszym świetle - moim zdanie bajer. Najwygodniejsze są rękawy - bo będę mogła je podwijać na zajęciach plastycznych a w zwykłych żakietach nie da się tego zrobić bo ciągle spadają. 



Żakiet ma zrobione odszycia dekoltu i przodów lamówką. Będzie się  super układać. Następny post będzie prezentacja gotowego uszytku na ulicy.


Komentarze

Popularne posty