Spódnica ołówkowa własna konstrukcja część 2

Zamykamy temat spódnicy ołówkowej. Myślę co dalej z tym wykrojem. Ocena i pierwsza przymiarka. Powiem tak - nie obyło się bez poprawek po zszyciu podszewki i tkaniny wierzchniej od góry. Okazało się że spódnica jest zbyt duża. Trzeba znów było pruć. I to nie dlatego że zrobiła złą konstrukcję - tylko że ja naprawdę mam kłopot z utrzymaniem stałej wagi. Tak prezentuje się tył po zwężeniu boków spódnicy - moim zdaniem ekstra. LINK to części 1 Spódnica ołówkowa własna konstrukcja i szycie TU.



Tak prezentuje się nie rozprasowany przód i widać że spódnica poszła w górę i jest tak jak miała być przed kolana. Ciężko jest zrobić sobie samej zdjęcia, wyrównać samemu i zapiąć szpilkami na sobie samej - uwierzcie mi bardzo ciężko. Ale się nie poddaje. 


A tu widać że jest za dużo - tak było przed poprawką powyżej (bez zwężenia boków). W sumie tylko 1cm na każdym boku, czyli 4 cm. 



Tu zdjęcie w ruchu - nie ustawił się dobrze aparat. Ale spódnica fajnie pracuje i ekstra wygodnie się w tym chodzi. 


Tu spódnica tył - bez zwężenia boków. Widać jak za dużo tej tkaniny jest... Z przodu spódnica osiadła na biodrach a nie na talii jak powinna. Tył nie układał się dobrze i moja głowa dobrze podpowiadała mi czegoś jest zbyt dużo, ano obwodu. 



Różnica za kolana jest tu z przodu bardzo widoczna. Całe szczęście że zostawiłam właśnie dół do zrobienia na samym samiutkim końcu. Na razie spódnica nie ma mocowania podszewki z tkaniną wierzchnią za pomocą charakterystycznego rygielka na rozporku zakładanym, więc mogę poprawiać do woli. 



A tu proces jak przyszywałam suwak do podszewki. Zapięłam wpierw suwak tak jak powinien być na tkaninie wierzchniej. 

Czyli jak od strony prawej to powinno się prezentować. 

Potem złapałam palcami ten fragment. 



Ręka wędruje dokładnie pod tkaninę wierzchnią i podszewkę i to wszystko trzeba elegancko wywrócić. 


A tu proces przyszycia - tylko szyjemy na 1-2 mm od szwu widocznego (to linia przyszycia suwaka). Jeśli przeszyjemy podszewkę po linii suwaka to strona lewa zamka krytego która jest szersza - będzie szarpać nam podszewkę w spódnicy. 



Tu bardzo dobrze widać co z czym zszywam. Polecam powiększyć zdjęcia - lepiej widać. 


A to zdjęcie to wywracanie drugiej części suwaka. 


A tu efekt przyszycia jednej części suwaka od strony podszewki. Analogicznie robimy stronę drugą. Rozprasować podszewkę przy suwaku (mniejsze prawdopodobieństwo zaciągania i podchodzenia podszewki przy mega szybkim zakładaniu spódnicy jak się będziemy spieszyć).


Zaprasować dół spódnicy i pomyśleć jak ją teraz zakończyć. Szukam tutoriali jak to ładnie zrobić. I będzie finish.

Podsumowanie: 

Nie wytrzymałam i zakończyłam dziś projekt spódnica. Dużo się nauczyłam w tym odszyciu. Jestem dumna że zrobiłam wszystko sama. Mam super projekt który fajnie będzie wyglądał w komplecie. Na pewno odszyje nie jedną jeszcze spódnicę. Następnym razem zwężę ja o dodatek 1 cm na bokach całej spódnicy. Bo szkoda psuć wykroju jak waga się ciągle chwieje. Podszywanie ręczne spódnicy to był strzał w 10! Uważam że na maszynie nie zrobiłabym tego tak idealnie. 


Spódnica na stole wygląda naprawdę niepozornie. Ale robi robotę. 


Odszywanie ręczne zajęło mi trochę, ale się udało. Oczywiście z każdym odszyciem jestem mądrzejsza i bardziej doświadczona. 


Może nie wygląda to jak z żurnala, ale jest zrobione własnoręcznie. Uczę się szyć na własnych błędach i nie mogę się nadziwić że zrobiłam sobie taki mega fajny komplet. Całość uszyłam z tkaniny Barbie Marchiato i uważam że ta tkanina jest całkiem niezła na takie ćwiczenia. Czasem bywa kapryśna - bo się ciągnie, ale idzie ją opanować szybko. Za co ją lubię - magicznie się zaprasowuje żelazkiem (po lewej stronie) i tak do końca to nie jest całkiem niegniotącą się tkaniną. 


Zdjęcia są tu robione całkowicie na roboczo, bez żadnej stylizacji i retuszów. Teraz czeka mnie szycie drugiego kompletu w kolorze granatu. Zobaczymy. 




Komentarze

Popularne posty